15.04
2016

W porcie był  straszny tłok. Ludzie próbowali dostać się na statek, przepychali się. Tłum rozdzielił pięcioletnią Elinę od jej rodziców. Została zupełnie sama wśród przepychających się ludzi, bez papierów. W momencie gdy już odpływały ostatnie szalupy jakiś niewiele starszy od niej chłopiec złapał ją za rękę i pociągnął na szalupę. W Szanghaju Elina odnalazła rodziców. Trafili do szanghajskiego getta, a potem po wojnie do końca lat pięćdziesiątych mieszkali w Hangzhou. Wiele, wiele lat później w Izraelu Elina przyszła na spotkanie stowarzyszenia Igud, skupiającego Żydów, którzy w czasie wojny znaleźli schronienie w Chinach. Akurat niejaki Ron opowiadał publicznie swoją historię. Miał 9 lat, gdy w porcie w Kobe, pakowano ludzi na ostatnie szalupy do Szanghaju. Wśród przepychającego się tłumu pamięta wyraźnie zagubionego chłopca, który jeszcze chwila, a mógłby zostać stratowany. Pociągnął go za rękę na szalupę. Nie wie co się z nim potem działo, lecz czasem o nim myśli. Elina podeszła do Rona i powiedziała: To ja byłam tym chłopcem.