29.08
2014

Pani Helena mieszkała tu gdzieś w okolicach Próżnej, jako mała dziewczynka. Gdy ich wysiedlili jej mama zabrała ze sobą filiżankę po swojej mamie. W getcie z tej filiżanki pili wodę, która smakowała wtedy jak wykwintna kawa z kawiarki. Skorupy tej filiżanki znalazły się z panią Lidką po drugiej stronie. Nigdy ich nie poskładała. Bo się czegoś takiego poskładać nie da. Ale je ma u siebie. A w swoim małym mieszkanku na Saskiej ma inne bibeloty. Łyżeczki, obrazki, spodeczki. Wszystkie one są jak eksponaty przypominające o czasie sprzed. Sprzed ’39, ’54, ’68.