19.11
2016

Tamtego dnia poszła nad rzekę i długo, długo przysłuchiwała się jej szeptom. Trochę jakby spodziewała się, że od niej, od rzeki, może przyjść jakaś odpowiedź. Są takie rzeczy, które szybciej usłyszysz od rzeki niż od jakiegokolwiek człowieka. Na jej pytania nigdy nie było słów. Jakby wszystko było głuche. Żal nosiła w sobie tyle lat, że nawet wrósł w koniuszki jej włosów i gdy ciotka je obcinała, a potem gdy sama je obcinała, to jakby odcinała ten żal po kawałku. Tamtego dnia w ręku miała list. Świadectwo tłumaczące stratę. Stratę przecież niewytłumaczalną. Wygadać się rzece, a potem wrócić do domu. I już myśleć, jak ich przyjąć, gdy tu przyjadą. Czy pierogi będą okej, a może powinny być koszerne?

Stara, pomarszczona kobieta. Mała, smutna dziewczynka.