15.04
2016

W porcie był  straszny tłok. Ludzie próbowali dostać się na statek, przepychali się. Tłum rozdzielił pięcioletnią Elinę od jej rodziców. Została zupełnie sama wśród przepychających się ludzi, bez papierów. W momencie gdy już odpływały ostatnie szalupy jakiś niewiele starszy od niej chłopiec złapał ją za rękę i pociągnął na szalupę. W Szanghaju Elina odnalazła rodziców. Trafili do szanghajskiego getta, a potem po wojnie do końca lat pięćdziesiątych mieszkali w Hangzhou. Wiele, wiele lat później w Izraelu Elina przyszła na spotkanie stowarzyszenia Igud, skupiającego Żydów, którzy w czasie wojny znaleźli schronienie w Chinach. Akurat niejaki Ron opowiadał publicznie swoją historię. Miał 9 lat, gdy w porcie w Kobe, pakowano ludzi na ostatnie szalupy do Szanghaju. Wśród przepychającego się tłumu pamięta wyraźnie zagubionego chłopca, który jeszcze chwila, a mógłby zostać stratowany. Pociągnął go za rękę na szalupę. Nie wie co się z nim potem działo, lecz czasem o nim myśli. Elina podeszła do Rona i powiedziała: To ja byłam tym chłopcem.

14.04
2016

Gdy byliśmy w Szanghaju, pojechaliśmy zakopać widoczek w miejscu, w którym znalazło schronienie wielu żydowskich uchodźców z Europy w czasie wojny. W tym miejscu mieszkali razem i Żydzi i ich chińscy sąsiedzi. Zostali tam razem nawet, gdy Japończycy zamknęli dzielnicę i utworzyli getto. Gdy robiliśmy widoczek podszedł do nas mężczyzna i zapytał skąd jesteśmy. From Poland – odpowiedzieliśmy. Are you Jewish? – brzmiało jego drugie pytanie. Okazało się, że był w czasie wojny dzieckiem i pamięta żydowskie dzieci, z którymi bawili się razem na podwórku.

HIDEOUT/ Kryjówka Grand Theatre Tianjin, Chiny

16.03
2016

Przed premierą „HIDEOUT/Kryjówki” mówiłam, iż myślę, mimo że wciąż szloch domaga się we mnie głosu, że może uda się pozszywać nieco to rozbebeszone coś na stole operacyjnym – co jest chyba mną. Inną mną niż ta, która prawie pięć lat temu zakopywała pierwszy widoczek na warszawskim Muranowie. I nieśmiało ciągnęła za sznurek wystający z bardzo zagraconego strychu, licząc na to, że jak to wszystko wyleci jej na głowę, to może nie zabije.
Dziś przed jubileuszowym spektaklem nadal szloch domaga się głosu, nie jestem już pewna, czy to da się pozszywać, ale za to wiem, że nie zabiło i że słuchanie i opowiadanie wciąż i wciąż, dawanie tym historiom uważności, jest tym, co będziemy robić, co musimy robić, by nasze dzieci uczyć słuchać, i by historie, które one będą opowiadać, mogły być już o czym innym…

„HIDEOUT/Kryjówka” reż. Paweł Passini, neTTheatre, Centrum Kultury w Lublinie, 21-22-23 marca 2016

01.03
2016

To jest taka historia z „Kryjówki”, której prawie nigdy nie opowiadam, bo trudno po niej wyjść, trudno w ogóle cokolwiek ze sobą zrobić. Ale dziś jest na to najwłaściwszy moment.

Było to w miasteczku na Podlasiu, z którego pochodzi moja przyjaciółka. Rodzina S. wyszła z kryjówki, z tego dołu, w którym przetrwali w niebycie, nie-byciu, nie-mówieniu, nie-oddychaniu. „Wojna się skończyła” – usłyszeli od radzieckich żołnierzy – „możecie wyjść.” I poszli. Do swojego domu. Niewiele tam zostało, ale byli u siebie. Mówiło się o nich w M., bo chodzili i pytali o swoich krewnych. Czy przeżyli. „Nikt” – słyszeli w odpowiedzi. Ale szukali dalej. Oddział wpadł do (ich) domu nad ranem. Blumka – 2,5-letnia dziewczynka siedziała na nocniku. Puścili ogień. Pięć dorosłych ciał i to małe – Blumki – na nocniku.

Co bym zrobiła ja-matka, mając władzę, z tymi, którzy mordują dzieci na nocnikach?

To jakby ktoś pytał, dlaczego walczę z pomnikami/wiatrakami…

17.11
2015

Widoczek bez opowieści na cmentarzu, którego nie ma. Do jedynego po nim śladu błądzi się bez pamięci. A na tablicy informacyjnej przy parku widnieje: „Lata 1939-45 bardzo trudny i ponury okres w dziejach parku, tak jak w dziejach miasta i jego mieszkańców”. I tyle. Nic o ulicy niedaleko wybrukowanej w latach 40. O opuszczonych budynkach kawałek dalej, w których hula wiatr. Widoczki Konin. Skąd przyjdą słowa?

Dziś wieczorem „Hideout/Kryjówka” w Centrum Kultury i Sztuki w Koninie DK Oskard, ul. 1 Maja 7A

 

10.08
2015

W twojej wsi stoi czarne drzewo. Wokoło nic. Pusto. Był tu kiedyś dom. Czarny dym, który z niego szedł pokrył korę, zagnieździł się w niej i tak już został. Gdy cię pytali kim jesteś, nie wiedziałeś. Z Polakami przeżyłeś, z Rosjanami przeżyłeś, i z Niemcami. Nazywali cię Polakiem, nazywali kułakiem, w końcu nazwali bohaterem Związku Radzieckiego. Gdy przyszli Rosjanie, ziemię ci odebrali. Mianowali naczelnikiem kołchozu. Gdy przyszli Niemcy, Armia Czerwona się wycofała. Mówili, że będą teraz zabijać komunistów i naczelników rosyjskich. Spakowałeś rodzinę i uciekliście do lasu, za bagna, tam Niemcy nie chodzili. Za to dom – murowany – zajęli pod dowództwo sztabu. Nie było dokąd wracać. W lesie były dzieci. Głodne, a jedzenia nie było. W nocy przychodziliście z lasu do brata, pojedliście, wracaliście. Ktoś złożył donos. Dom brata spalili z całą rodziną w środku. Osiem osób.Chłopaczków, dziewczynkę malutką i nawet niemowlę. Żywcem ich spalili. Nie miałeś już brata. Tylko to drzewo zostało. Sczerniało tak szybko, jak ty osiwiałeś. Dzieci daliście na wioskę. Ludzie zajęli się nimi, jak swoimi. Partyzanci nauczyli was strzelać do Niemców. Strzelałeś. I żona strzelała. Po wojnie dali wam za to legitymację Zasłużonego Partyzanta Związku Radzickiego. Granice się zmieniły. Ty dalej byłeś stąd. W listach używałeś rosyjskich słów zapisywanych  po polsku. Przestali pytać kim jesteś. Dobrze. Bo dalej nie wiesz.

22.06
2015

Nooit meer Amsterdam

21.06
2015

Dziewczyńskie widoczki w kryjówce. Silent heroes.

 

28.04
2015

Aydin Mehmet Ali  „Forbidden Zones”

 

26.01
2015

Które urodziny w swoim życiu pamiętasz najlepiej?

Może te 28 stycznia 1945 roku? Wasze wspólne urodziny, gdy po ucieczce z Auschwitz spotkałyście się przypadkiem w jednym z opuszczonych przez Niemców domu, w opuszczonej wsi, gdzieś po drodze? Jeszcze nie wiedziałyście, że obóz jest już wyzwolony. Wiedziałyście tylko, że przeżyłyście i że jesteście razem, choć to się wydawało kompletnie niemożliwe, wtedy gdy zagrzebana w sianie czekałaś aż ucichną głosy i będziesz wolna. Bo ile można być wolnym? Ile razy można przeżyć? Ile posiada się żyć? Ile przypadków, ilu ludzi na drodze, by to się udało?