11.03
2017

Świecidełka, żuczki, kwiatuszki, zwierzątka, pogrzebiki.
Nie-groby. Grobki, łopatki, kosteczki.
Pod gruszą, u Eismannów grób konia. Zastrzelonego przypadkiem, niechcący zamiast Żyda. Żyda-wariata, starego dziada, który miał pomylone w głowie. I tak potem trafił do Auschwitz z transportem. A strzelał dobry esesman, który potem i tak wielu ludzi przed Auschwitz wyratował.
Grobki. Nie-groby. Historyjki. Nie-historie. I na pewno Nie-Dybbuki. I nie wiadomo, co w ogóle z takimi zrobić. Przytułek dla bezdomnych ludzi. Noclegownia. Ponoć zimą kolejka zakręca aż do makdonalda. Za nią przytułek dla bezdomnych psów. Schronisko. Kilka lat temu zamknięte i przeniesione. Wszystkie psy przed likwidacją uśpione na miejscu. Duszki. Nie-duchy. 30 km dalej kury. Z imionami. Zdrowe, nieklatkowe. Z urzędniczą skrupulatnością, w której nie istnieje: z wyjątkiem…czasami…w przypadku… spędzone do komórki, zagazowane. Zutylizowane.
Widoczki. Nie-widoki.