01.03
2012

Dziś schowałam pierwszy Widoczek. Ulica Franciszkańska 18, gdzieś tu była kiedyś Nalewki 28. Tu Fenia podała najpierw cyjanek małemu Jurkowi, a potem ona i Aleksander zażyli go razem. Nie dostali ich. W getcie była dentystką, wspomina o niej Henryk Makower w swoich pamiętnikach i Donia wiele lat po wojnie swojemu synowi, a on potem mnie. Wtedy, gdy Doni już nie ma, a ja rozpaczliwie szukam jej śladów. Różnych, nie tylko tamtych. Ale do tamtych docieram rozrywając ziemię palcami. Już na zawsze je mam, bo nie da się ich po prostu znów zakopać. Wręcz przeciwnie. Rozwalę te grube, betonowe czyste bruki,  jeśli będzie trzeba.

Przyjechali do Warszawy zaraz po tym jak w Łodzi wyglądało już na to, że nic dobrego się nie zdarzy. Oboje wcześniej tu studiowali. W stolicy, wiadomo, musi być bezpieczniej. Stolica jest cywilizowana. I tu nikt im przecież źle nie życzy.

Dla nich i dla Doni jest ten pierwszy Widoczek.