06.09
2014

Dzielność. W tej rodzinie nie mówiło się, że ktoś jest dzielny. Tylko po prostu, że robił, co należy. I Donia robiła, co należy. Nie wiem zresztą, jak w tych okolicznościach można by było mówić o dzielności, nawet gdyby w tej rodzinie się o niej mówiło. Bo na przykład, czy można dzielnie podawać pacjentom wodę zamiast lekarstw, które już się skończyły, by pacjenci myśleli, że jeszcze mają szansę. Albo dzielnie głodować, by starczyło dla wszystkich.

Z perspektywy bycia po dobrej stronie muru, wydaje się, że oni tam siedzieli i umierali. A tam się robiło. Pracowało. Harowało. Uczyło. Bawiło. A Donia działała społecznie. Co kto lubi.

Dziś mała pacjentka zerka w moją stronę niepewnie i pyta mamę, dlaczego ta pani grzebie w ziemi w szpitalnym ogrodzie? Ano grzebie. Co kto lubi.