10.08
2015

W twojej wsi stoi czarne drzewo. Wokoło nic. Pusto. Był tu kiedyś dom. Czarny dym, który z niego szedł pokrył korę, zagnieździł się w niej i tak już został. Gdy cię pytali kim jesteś, nie wiedziałeś. Z Polakami przeżyłeś, z Rosjanami przeżyłeś, i z Niemcami. Nazywali cię Polakiem, nazywali kułakiem, w końcu nazwali bohaterem Związku Radzieckiego. Gdy przyszli Rosjanie, ziemię ci odebrali. Mianowali naczelnikiem kołchozu. Gdy przyszli Niemcy, Armia Czerwona się wycofała. Mówili, że będą teraz zabijać komunistów i naczelników rosyjskich. Spakowałeś rodzinę i uciekliście do lasu, za bagna, tam Niemcy nie chodzili. Za to dom – murowany – zajęli pod dowództwo sztabu. Nie było dokąd wracać. W lesie były dzieci. Głodne, a jedzenia nie było. W nocy przychodziliście z lasu do brata, pojedliście, wracaliście. Ktoś złożył donos. Dom brata spalili z całą rodziną w środku. Osiem osób.Chłopaczków, dziewczynkę malutką i nawet niemowlę. Żywcem ich spalili. Nie miałeś już brata. Tylko to drzewo zostało. Sczerniało tak szybko, jak ty osiwiałeś. Dzieci daliście na wioskę. Ludzie zajęli się nimi, jak swoimi. Partyzanci nauczyli was strzelać do Niemców. Strzelałeś. I żona strzelała. Po wojnie dali wam za to legitymację Zasłużonego Partyzanta Związku Radzickiego. Granice się zmieniły. Ty dalej byłeś stąd. W listach używałeś rosyjskich słów zapisywanych  po polsku. Przestali pytać kim jesteś. Dobrze. Bo dalej nie wiesz.