23.04
2012

Moją świadkinią miała zostać Monika. Niestety jest poważnie chora. Pod jej domem, na jej podwórku, zakopuję Widoczek z kośćmi do gry z kulek chleba. Tych kulek, które Donia i Sima wygniatały w getcie z resztek chleba i formowały  z nich kości do gry. Nie dały się sprowadzić tylko do głodu. Zabawa to też ważna potrzeba. Kto powiedział, że zabawa jest niegodnym narzędziem w walce ze śmiercią, odchodzeniem? Donia opowiadała tę historię Nice i mnie. Wtedy nie bardzo rozumiałyśmy jej znaczenie. Wtedy w dzieciństwie, nakarmionym i szczęśliwym, oczywiste było dla nas, że kości do gry są sto razy ważniejsze niż zjedzenie kromki chleba!

Piszę Monice smsa, że to dla niej. Macham w stronę jej okien, ale pewnie mnie nie widzi.