12.04
2012

Jak Cię palnę to polecisz na Krochmalnę, na Krochmalnie będą kury i zadziobią Cię do dziury. Tosiek zawsze nam cytował ten wierszyk. To taki przedwojenny wierszyk, który dzieci ulicy świetnie znały. A Tosiek był dzieckiem ulicy od najmłodszych lat. Marianów, którzy najpierw przygarnęli go po śmierci rodziców (tyfus) nie wspominał nigdy. W każdym razie gorliwym antyklerykałem pozostał do końca życia. Krochmalna 46, dawniej ten sam adres. Tu Widoczek dla Tośka, oczywiście ten z gumą za uchem Niki. Miętową. Tą trzymaną w pachnącej szafie ze skrzypiącymi drzwiami. Tą, którą zawsze dostawałyśmy, gdy ładnie poprosiłyśmy. Tą, którą po przeżuciu przyklejał sobie do uszu i która wyglądała niczym śmieszne kolczyki.