10.01
2013

W codziennym życiu miasta, w codziennym miejskim chaosie jest pewien porządek. Porządek  czasu i miejsca. Oczywistość tu i teraz. Porządek nieprzekraczania przyjętych reguł funkcjonowania w mieście, bycia w nim. Rzeka samochodów. Tłum na schodach do przejścia podziemnego. Kobiety pchające przed sobą wózki dziecięce w parkach. Ożywione dyskusje w klubokawiarniach. Życie. Ja w bezpiecznej kapsule, która przenosi w przestrzeni i czasie. Świat za szybą, świat zamknięty za oknem, świat w którym nie mogę uczestniczyć, w którym mogę nie uczestniczyć. Symboliczne granice, chroniące ich przede mną, ale i mnie przed nimi. Tajemnica niedzielona z innymi.

„Dońka, Ty nic się nie martw. Schowamy Cię w szafie. A  K.  taki blondasek, to się uchowa. My do tej szafy będziemy ci przynosili jedzenie.”

Pięcioletni blondasek śmieje się radośnie z zabawnego żartu Taty, dopóki jego wzrok nie napotyka zdenerwowanego spojrzenia Mamy. Takiego spojrzenia, które matki zwykle starają się za wszelką cenę ukryć przed ukochanym, niewinnym dzieckiem, a im bardziej się starają, tym bardziej w ich twarzy można dojrzeć przerażające napięcie. Sprzeczny komunikat. W dzieciństwie niezrozumiały, wraca do nas po latach. Wyciągamy go z dna szafy. Wyciągamy tego trupa i już nam się przypomina i już cyferki układają się w daty. 1956. W wolność. W wolność do zabijania, do nienawiści, do pogromów. Uklepuję widoczek dla  K. Jednak w szafie kolejne trupy. Wolność, która pozwoliła na nauczanie religii w szkołach i parafiach, a bojówkom młodzieży na bicie dzieci, które na religię nie chodziły. Czyhali gdzieś za rogiem. Łapali młodszych od siebie. Sprawa jest na tyle poważna, że Dońka każe  K.  nauczyć się pacierza. „Ojcze nasz… Jakby co, to recytuj. Jakby ktoś pytał, zmawiamy to co wieczór.” Niby zwykłe chuligańskie wybryki. Ot kilkoro dzieci pobitych. Taka zabawa. Ale ten lęk jest dziedziczny. Dostajemy go. Uczymy się, że o tym czymś mówić nie należy, że trzeba ukryć to coś. Kolejne pokolenie też już wie. Rodzinna historia lęku. Stare szafy skrzypią.