12.03
2017

Ostatni wczoraj pod Teatrem.

11.03
2017

Czekając na Dybbuka.
Rozgarniam kolejne warstwy. I tyle. Jutro już będzie się działo beze mnie.

11.03
2017

Świecidełka, żuczki, kwiatuszki, zwierzątka, pogrzebiki.
Nie-groby. Grobki, łopatki, kosteczki.
Pod gruszą, u Eismannów grób konia. Zastrzelonego przypadkiem, niechcący zamiast Żyda. Żyda-wariata, starego dziada, który miał pomylone w głowie. I tak potem trafił do Auschwitz z transportem. A strzelał dobry esesman, który potem i tak wielu ludzi przed Auschwitz wyratował.
Grobki. Nie-groby. Historyjki. Nie-historie. I na pewno Nie-Dybbuki. I nie wiadomo, co w ogóle z takimi zrobić. Przytułek dla bezdomnych ludzi. Noclegownia. Ponoć zimą kolejka zakręca aż do makdonalda. Za nią przytułek dla bezdomnych psów. Schronisko. Kilka lat temu zamknięte i przeniesione. Wszystkie psy przed likwidacją uśpione na miejscu. Duszki. Nie-duchy. 30 km dalej kury. Z imionami. Zdrowe, nieklatkowe. Z urzędniczą skrupulatnością, w której nie istnieje: z wyjątkiem…czasami…w przypadku… spędzone do komórki, zagazowane. Zutylizowane.
Widoczki. Nie-widoki.

10.03
2017

Tora
tory
Tej Tory, na tych torach,
do tych torów, tymi torami.

Dziś za dużo historii
Splątane pętelki
Na dziś wystarczy

09.03
2017

-Bądź silny i odważny – brzmiało mu w uszach, gdy szedł do nich po raz trzeci. Za pierwszym razem nakarmili go, gdy był głodny, a za drugim znaleźli mu miejsce do spania i klub do trenowania. Nie widział ich kilka miesięcy. Teraz szedł do nich już inny. Już silny.To początek czegoś dobrego. Wie.

Obrazek zatrzymany w czasie. Obrazek bez dopowiadania, co będzie potem. Na wszelki wypadek.

08.03
2017

Mikroświaty pleśni, labirynty zarodników, piękne, mikroskopijne, samowystarczalne. Rzecz jest już tylko bezruchem, a życie jest na niej, przenika w nią i krąży pomiędzy jej szczelinami, ale to już nie jest jej życie. To wszechświaty obcego życia. Obcego życia, które włada już tą rzeczą i odbiera jej tożsamość.

(Rozgrzebię ziemię palcami)

07.03
2017

Mała manufaktura na Rycerskiej. Dziś nic na Rycerskiej. Wyjechali już w latach 30. Z Bielska do Wiednia, z Wiednia do Stanów. Bez przeczucia i nie w związku z tym, co miało się zaraz zdarzyć. Dopiero po wielu, wielu latach dowiedzieli się o tej kuzynce – tym niedobitku w kraju, którego języka już dawno nie pamiętali.
A ona czekała na paczki od nich. Pachnące przyprawami. Takie dobre rzeczy. Takie ekskluzywne. Tak dobre, że nikt ich nie śmiał użyć. Jedynie od święta. Więc leżały i wietrzały. I leżą do dziś. Czasem się weźmie trochę, doda dla smaku. Do dziś!
Ziemia się kręci, czasy się zmieniają. Przyprawy leżą. Wyblakłe, wysuszone. Nie pachną. Takie stare rzeczy. Takie nieekskluzywne.
Na niegdyś eleganckich plasterkach cienka warstwa kleju.

06.03
2017

Do Bielskiego Żydowskiego Domu Sierot przywożono po wojnie dzieci z różnych stron. Bo tu było bezpieczniej. Tu trafiła część dzieci z Rabki, gdzie dom sierot został napadnięty przez grupę związaną z antykomunistycznym podziemiem, i z Kielc, zaraz po pogromie. Na zdjęciach twarze, w dokumentach imiona. A przecież każde dziecko ma imię i za każdym imieniem jest dziecko. Tylko to wszystko ucieka, czas ucieka i już nie bardzo wiadomo.

05.03
2017

Rozmowy o gorącej czekoladzie. Tam, gdzie nie było trawy.

Dużo później…

Tabliczki czekolady z Jointu.

Wieki później.

Tabliczki  czekolady w kolorowych paczkach zza granicy.

Przypadkiem.

Ogłoszenie w starej gazecie.

 

04.03
2017

Błąkając się po mieście wśród historii, po miejscach i nie-miejscach, można przypadkiem trafić na historię dawnej znajomej, opowiadaną przez kogoś właśnie poznanego…